Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
76 postów 1593 komentarze

Tomasz Urbaś

Tomasz Urbaś - Przewodniczący Ruchu Wolność i Godność

Walka o polskie banki

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Aby kupić banki za bardzo atrakcyjną cenę (niższą niż uzyskaną przez Polskę przy prywatyzacji) właściciele banków muszą znajdować się pod ścianą. Jak zapędzić ich pod ścianę?

Ruch Wolność i Godność jest pionierem idei repolonizacji systemu bankowego w Polsce. W artykule Walka o Polskę wskazaliśmy znaczenie systemu bankowego dla niepodległości Polski. Ujawniliśmy na czym polega szwindel z emisją złotego przez bank centralny oraz istotę władzy banków komercyjnych.

Żale za utraconymi w latach dziewięćdziesiątych bankami zaczął wylewać współautor ich prywatyzacji Jan Krzysztof Bielecki. W 2011 r. idea repolonizacji banków zrobiła karierę. Podchwyciła ją opozycja – Prawo i Sprawiedliwość. W końcu pomysł poparł prezes NBP Marek Belka.

Pojawiły się pierwsze nieśmiałe koncepcje ekonomistów głównego nurtu. Oparte są one na przeświadczeniu, że dotknięci kryzysem właściciele banków w Polsce będą zmuszeni je sprzedać, aby ratować swoje macierzyste interesy. Pociągnie to za sobą pewną przecenę banków w Polsce, co otworzy możliwość ich odkupu ze środków największych banków jeszcze w polskich rękach w tym nawet NBP, ewentualnie OFE.

Problemem jest skala przeceny. Stawiamy tezę, że kupno banków komercyjnych w krytycznej sytuacji dla zachodnich właścicieli banków za cenę większą niż uzyskaną przez Polskę przy ich sprzedaży będzie w istocie formą pomocy dla zachodnich bankierów i zapewnienia im dodatkowego zysku. Jak zwykle dokonaną na grzbietach Polaków.

Aby kupić banki za bardzo atrakcyjną cenę (niższą niż uzyskaną przez Polskę przy prywatyzacji) właściciele banków muszą znajdować się pod ścianą. Jak zapędzić ich pod ścianę?

W Nie rzucim ziemi m.in. wskazaliśmy jak dokonać tej operacji z twórczym wykorzystaniem inżynierii finansowej. Formą żelaznego uścisku może być zwiększenie stopy rezerw obowiązkowych. Z punktu widzenia systemowego przywraca to monopol emisyjny NBP. Z punktu widzenia mikroekonomicznego uniemożliwia bankom bez wymaganego poziomu rezerw kontynuowanie działalności. A wtedy wkracza państwo (nadzór bankowy) z programem sanacyjnym: „nie macie rezerw, kapitału, nie macie innego wyjścia, przykro nam, wielka szkoda, nie możemy pozwolić na łamanie prawa w Polsce i...”.

Istnieją metody subtelniejsze. Zasadą gospodarki rynkowej jest to, że przedsiębiorstwo nie sprzedające produktów i usług zaspakajających potrzeby konsumentów znika z rynku. Nie ma powodów, aby ta zasada nie odnosiła się do banków komercyjnych. „Szanowni klienci banków. Z żalem i przykrością informujemy, że banki z udziałem kapitału zagranicznego są zagrożone z uwagi na bardzo złą sytuację finansową właścicieli. Wasze depozyty nie są bezpieczne. Rozważcie, czy dla Waszego bezpieczeństwa finansowego nie warto przenieść depozytów do banków nie obarczonych takim zagranicznym garbem. Dla zapewnienia Wam komfortu powstał bank, w którym depozyty są w pełni bezpieczne bez względu na kwotę”. Banki z większościowym udziałem kapitału zagranicznego tracą depozyty i tracą płynność. NBP zastanawia się czy i na jakich warunkach udzielić pomocy. Kosztownej pomocy... Wartość ich akcji spada. W ramach programu ratunkowego wykup tanich akcji. Właściciel waha się? Nie ma sprawy. „Przyjrzymy się dokładnie czy nie zachodzą podstawy do cofnięcia licencji, zakończenia działalności i przeniesienia majątku w procesie likwidacji do polskiego banku.” Z dyskontem...

Trzeba tylko chcieć. 

KOMENTARZE

  • Ku przestrodze
    Widmo „udomowienia” banków krąży po Polsce.

    Od jakiegoś czasu pobrzmiewa ono w głosach przedstawicieli różnych instytucji publicznych w Polsce. Również przedstawiciele instytucji finansowych wspominają o tym pomyśle, a ponoć PKO BP i PZU szykują środki na ten cel.

    Niewątpliwie polski system bankowy ma strukturę bardzo niekorzystną dla polskiej gospodarki, bo większość aktywów jest w rękach banków zależnych od zagranicznych właścicieli, którzy mają inną perspektywę, niż potrzeby rynku polskiego. Doświadczyliśmy już na przykład wycofywania się z Polski z przyczyn narzuconych przez regulatorów spółkom matkom (WestDeutcheLandesbank czy wcześniej BerlinerBank), ostatnio HSBC zrezygnowała z działalności detalicznej w Polsce. W 2008 r. praktycznie zamarł rynek międzybankowy w Polsce wskutek decyzji zagranicznych właścicieli polskich banków, którzy nakazali drastyczne ograniczenie limitów transakcyjnych także w odniesieniu do nie mających problemów polskich banków należących do przeżywających wówczas problemy banków zachodnich. Ostatnim przykładem tego typu tendencji może być także obniżenie ratingu Pekao SA motywowane problemami jego zagranicznego właściciela włoskiego UniCredit.

    Czy to oznacza, że mamy „udomawiać” polskie banki? A co to tak naprawdę oznacza? I tu pojawia się problem, bo jakoś nie widać na horyzoncie polskich inwestorów posiadających zarówno odpowiednie doświadczenie w zarządzaniu bankami, jak i odpowiednie wolne środki finansowe, nie tylko po to by wykupić banki od ich zagranicznych właścicieli, ale także, by zapewnić im finansowanie… Pod tym kątem warto przyjrzeć się choćby jednej z ostatnich transakcji „udomowienia” czyli wykupienia polskiej córki jednego z niemieckich banków krajowych przez polskich inwestorów. Jakoś nie widać, by po przejęciu zapewnili mu finansowanie niezbędne dla dynamicznego rozwoju…

    Doświadczenie i kapitał niewątpliwie posiadają polskie grupy finansowe zależne od państwa, takie jak PKO BP czy PZU „odzyskane” od Eurico po latach sporów. Ale ich zaangażowanie to w praktyce po prostu „renacjonalizacja” nawet, jeśli formalnie „udamawiane” banki pozostałyby prywatne. Ile można na tym stracić – tu warto prześledzić casus właśnie PZU i ile straciliśmy na tej prywatyzacji i renacjonalizacji PZU…

    Kolejnym pomysłem, który się pojawia to „udomowienie” przez OFE. Pomysł pomija jednak, że OFE to podmioty konkurujące ze sobą, zarządzane przez PTE zazwyczaj należące m.in. do banków. Do tego udziały poszczególnych OFE muszą być mniejszościowe – w efekcie realizacji pomysłu „udomowienie” przez OFE moglibyśmy mieć bank bez inwestora strategicznego, z samymi inwestorami mniejszościowymi oraz bez zapewnionych źródeł finansowania (OFE go nie zapewnią z przyczyn regulacyjnych).

    Innym pomysłem jest wykorzystanie środków NBP, czyli kredytu refinansowego dla sfinansowania „udomowienia”. Oczywiście pomija to zarówno przeznaczenie tego kredytu, który może służyć bądź zapewnieniu płynności banków, bądź wsparciu bankom w kłopotach, a nie finansowania przejmowania banków. NBP nie może też być akcjonariuszem takich banków, więc ewentualne „pośrednie” przejmowanie przez NBP z wykorzystaniem narzędzi kredytowych też nie mieści się w polskim porządku prawnym…

    W efekcie nie wiadomo kto miałby sfinansować proces „udomowienia” oraz zapewnić finansowanie tak „udomowionych” instytucji, a także jak miałoby wyglądać zarządzanie nimi i kontrola właścicielska nad nimi. Istnieje ryzyko, że będzie to tylko okazja do kolejnego „skoku na kasę” i transferu publicznych środków za granicę…

    Jeśli chcemy zwiększyć udział polskich instytucji finansowych w rynku, to zamiast „udomawiać” – po prostu pilnujmy z jednej strony, by zagraniczni inwestorzy wypełniali swoje zobowiązania, a z drugiej strony korzystajmy z usług polskich instytucji finansowych, a trochę ich jeszcze jest…

    Paweł Pelc

    25 listopada 2011
    http://pawelpelc.nowyekran.pl/post/41621,widmo-udomowienia
  • @Paweł Pelc
    Przezorność, ale i... odwaga.
  • @Tomasz Urbaś
    ... w nieuleganiu owczemu pędowi i suflerom "udomowienia"...
  • @Paweł Pelc
    "w nieuleganiu owczemu pędowi i suflerom "udomowienia"..."

    1. W owczym pędzie nie znajdujemy się (cel i jeden ze sposobów jego osiągnięcia opublikowaliśmy jako pierwsi).

    2. Nie należy ulegać owczemu pędowi i suflerom, że zagraniczne jest najlepsze...
  • @Tomasz Urbaś
    i w związku z tym należy postawić na rozwój instytucji nie będących w rękach kapitału zagranicznego, a nie transferować do nich środków tytułem zapłaty ceny za "udamawiane" instytucje, bo to właśnie ich obecni posiadacze będą jedynumi beneficjentami takich działań podejmowanych na nasz koszt...
  • @Paweł Pelc
    Więcej rozmachu.
    Transfer ceny (z dyskontem) pociąga za sobą transfer dochodów, decyzji gospodarczych. W polskie ręce...
  • @autor
    Gdyby to był rząd, a nie nierząd to by tak zrobił ... czuje że ktoś się nieźle obłowi i jeszcze wyjdzie na zbawcę.
  • @Antymaterialny
    Podniecenie w polityce i biznesie?
    Chłód i żelazna konsekwencja.
    Pzdr
  • @Tomasz Urbaś25.11.2011 13:19:31
    to jednak polecam tę wypowiedź Janusza Szewczaka:
    "Problem polega jednak na tym, byśmy nie zostali po raz kolejny wykiwani i po raz drugi nie musieli za to samo zapłacić. Tym bardziej, ze możemy kupić banki wydmuszki pozbawione zysków i kapitałów, a pozostawione z kredytami niespłaconymi, zagrożonymi lub nieściągalnymi."

    http://dziennikarze.nowyekran.pl/post/41597,o-bankach-kryzysie-i-odpowiedzialnosci-rzadu
  • @Paweł Pelc
    "możemy kupić banki wydmuszki pozbawione zysków i kapitałów, a pozostawione z kredytami niespłaconymi, zagrożonymi lub nieściągalnymi."

    Ależ przed kupnem robi się audyt. W opisywanych warunkach raczej w ramach zarządu komisarycznego. Przed podjęciem decyzji...
  • @Antymaterialny
    "Kto je ma?"

    To fascynujące pytanie. Od wyjaśnienia struktury własnościowej "za wielkich żeby upaść" trzeba zacząć. W końcu zwykły kredytobiorca jest prześwietlany z przysłowiowego grosika. A ci którzy łykają biliony pomocy publicznej jakoś nie specjalnie... Nieśmiałość, a może coś ukrywają...
  • @Tomasz Urbaś25.11.2011 14:11:25
    Zapowiadanie, że Polska jest gotowa odkupować od zagranicznych właścicieli działające w Polsce banki to wprost zaproszenie do klasycznego numeru - upublicznienia strat...
    Czy naprawdę nie ma lepszego sposobu na wykorzystanie publicznych pieniędzy? Może jednak lepiej dokapitalozować nimi polskie instytucje, by mogły zwiększyć skalę swojej działalności w konsekwencji swój udział w rynku?
    Gdybym był zagranicznym właścicielem banku działającego w Polsce nie marzyłbym o niczym innym tylko o deklaracji władz publicznych, że są gotowe zapłacić za przejęcie ode mnie tego banku i przejąć na siebie zaciągnięte przeze mnie zobowiązania związane z byciem inwestorem strategicznym...
  • @Tomasz Urbaś
    Brawo i tak trzymać. Udomowienie banków komercyjnych po takiej
    cenie aby była mniejsza od uwczesnej ceny sprzedaży. Bez żadnych
    obciążeń finansowych. Prześwietlać jak zwykłego kredytobiorcę. Brawo
    Panie tomaszu. Pozdrawiam.
  • @Paweł Pelc
    "Gdybym był zagranicznym właścicielem banku działającego w Polsce nie marzyłbym o niczym innym tylko o deklaracji władz publicznych, że są gotowe zapłacić za przejęcie ode mnie tego banku"

    Może tak, może nie. Może przejąć, może zlikwidować, co będzie bardziej opłacalne...

    "przejąć na siebie zaciągnięte przeze mnie zobowiązania związane z byciem inwestorem strategicznym..."

    A jakie na dzisiaj one są, ponad 10 lat po prywatyzacji...?
  • @Tomasz Urbaś25.11.2011 14:34:42 & kanton25.11.2011 14:31:21
    a to już proszę sprawdzać w KNF, dziś w Radio PiN była rozmowa z W. Kwaśniakiem, który wyraźnie przypominał, że te zobowiązania nadal są wiążące...
    na dzisiaj choćby płynność polskich córek to problem ich matek, po przejęciu - to już będzie nasz problem
    jeszcze raz sugeruję - proszę prześledzić jak wyszliśmy na przejęciu PZU od Eurico... jakoś nie było to poniżej ceny zapłaconej przez Eurico przy prywatyzajcji ...
    mamy za dużo pieniędzy? zadbajmy o krajowe instytucje finansowe, nie finansujmy zagranicznych właścicieli...
  • @Paweł Pelc
    "a to już proszę sprawdzać w KNF, dziś w Radio PiN była rozmowa z W. Kwaśniakiem, który wyraźnie przypominał, że te zobowiązania nadal są wiążące..."

    A to przepraszam nie jest argument w merytorycznej dyskusji. Poproszę o konkrety...

    "proszę prześledzić jak wyszliśmy na przejęciu PZU od Eurico"

    A kto przeprowadzał tę operację, kiedy i jaki miał cel :-)
  • @katarzyna
    Serdecznie witam.
    Gdzie Pan Paweł, tam i Pani :-)))
    Zdecydowanie to ani ten wzór, ani ta sytuacja.
    Pozdrawiam
  • Ps.
    "Z żalem i przykrością informujemy, że banki z udziałem kapitału zagranicznego są zagrożone z uwagi na bardzo złą sytuację finansową właścicieli. Wasze depozyty nie są bezpieczne."

    Niestety to jest karalne.
  • @KarolK
    Karalne mogą być decyzje, które doprowadziły te banki do takiego, a nie innego stanu oraz kolejne decyzje, które przerzuciły ciężar strat na podatników. Pokolenia podatników.
  • @KarolK
    I jeszcze kamyczek do tematu bezpieczeństwa.

    http://gielda.onet.pl/reuters-fitch-tnie-rating-wlasciciela-millennium,18726,4933660,1,news-detal

    Czy milczenie jest również karalne?
  • KLUCZOWE 16 SEKUND - katasrofa smoleńska
    http://vrota.pl/2011/11/katastrofa-smolenska-kluczowe-ostatnie-16-sekund-rp-pl/
  • @Tomasz Urbaś25.11.2011 14:45:44
    "A kto przeprowadzał tę operację, kiedy i jaki miał cel :-)" - nie pamięta Pan? Dokładnie taki jak Pan proponuje przy bankach - odzyskanie kontroli i repolonizację PZU...
    Dlaczego stanowiska Wiceprzewodniczącego KNF odpowiedzialnego za banki, a przy okazji byłego Generalnego Inspektora Nadzoru Bankowego nie uważa Pan za argument - na pewno można się z nim nie zgadzać, co do ocen, ale trudno dyskutować z faktami...
  • ?
    Polski bank sprzyja swemu klientowi. Uznaje inflację i konto klienta oprocentowane jest zgodnie z przynajmniej głoszoną inflacją jeśli już nie rzeczywistą.
    Tak niewiele i tak dużo
  • @Paweł Pelc
    zapewniam że potrafimy "dofinansować" subtelnie bo bez grosza źle bo obcych .
    Przypominam aferę ograniczenia akcji kredytowej bankom przed ich prywatyzacją. Po wprowadzono nowe prawo bankowe i cud zagraniczne banki w Polsce notowały zyski kilkusetprocentowe.

    Czy potrafimy na odwrót?
    Czy odpowiedzialni zostali ukarani?
    Nawet typu" meteor przebił głowę zapoznanego bankowca doradcę ministra etc. jeśli nie można inaczej
  • Banki do audytu
    Komputerowy wydruk kontraktów na instrumenty pochodne umieszczonych w pozycjach pozabilansowych Banku Pekao SA liczy kilkanaście metrów. Wykaz spoczywa w XX Wydziale Gospodarczym Sądu Okręgowego w Warszawie, złożony na żądanie sądu w sprawie o sygnaturze 323 XXGC 323/09 wytoczonej z powództwa mniejszościowych akcjonariuszy. Nikt dokładnie nie wie, co to za instrumenty i jaka jest ich rynkowa wycena. Lista zawiera sygnatury kontraktów w bankowych księgach i długie rzędy cyfr bez dodatkowych wyjaśnień. O tym, czy te kontrakty na derywatach przyniosą zyski, czy miliardowe straty, dowiemy się dopiero w chwili ich rozliczania.
    Nie trzeba dodawać, że w obecnych czasach prawdopodobieństwo strat na derywatach graniczy z pewnością. Rynek instrumentów pochodnych, oceniany na 600 bln dolarów, jest dziesięciokrotnie większy niż produkt krajowy brutto całego świata. Kierując się intuicją, można oceniać, że co najmniej 90 proc. derywatów, które krążą w globalnym systemie finansowym i są uznawane za "aktywa", to w istocie śmieciowe papiery bez pokrycia. Niestety, nadzór finansowy z reguły wie o nich niewiele albo zgoła nic. Wartość nominalna derywatów znajduje się w pozycjach pozabilansowych banków, w związku z tym nie zwiększają one zobowiązań bilansowych i nie mają bezpośredniego wpływu na współczynniki wypłacalności. Wycena rynkowa pochodnych została przez bankowców w dużej mierze zarzucona. Zamiast niej straty lub zyski na derywatach odnoszą oni do wewnętrznych modeli opartych na arbitralnych ocenach zarządów banków. W efekcie współczynniki wypłacalności banków pozostają wysokie, aż nagle z dnia na dzień ujawniają się straty. Pamiętamy, jak było z opcjami walutowymi, które zachwiały nawet niektórymi potężnymi spółkami giełdowymi. W Polsce współczynniki wypłacalności instytucji bankowych są znakomite, sięgają z reguły grubo ponad 10 procent. Nie można jednak zapominać, że obok tego oficjalnego nurtu, objętego sprawozdawczością i nadzorem, nadal spokojnie pracuje kasyno.
    - Gracze (np. banki, fundusze, inwestorzy indywidualni) obstawiają, że rynek pójdzie w jedną stronę (np. że wzrośnie lub spadnie kurs euro, wartość obligacji danego kraju itp.). Jeśli w chwili zapadania kontraktu okaże się, że dobrze trafili, rozliczają kontrakt z zyskiem. Jeśli jednak rynek poszedł w przeciwną stronę - gracze tracą i muszą zapłacić drugiej stronie kontraktu różnicę, o jaką się pomylili - tłumaczy mechanizm spekulacji Jerzy Bielewicz, szef Stowarzyszenia "Przejrzysty Rynek". - Gracze mogą nie rozliczyć kontraktu, tylko przedłużyć go w nadziei, że ich przewidywania się sprawdzą w kolejnym terminie. Tylko wtedy stawka idzie w górę i muszą wyłożyć wysokie zabezpieczenie - objaśnia finansista. Zabezpieczenia są często tak wysokie, że mogą postawić daną instytucję na skraju bankructwa. To właśnie się zdarzyło ostatnio amerykańskiemu bankowi komercyjnemu - Bank of America, który przejął z bankrutującego Merrill Lynch źle obstawione kontrakty. Musi je obecnie zabezpieczyć kwotą 8 mld dolarów, żeby uniknąć na tę chwilę rozliczenia astronomicznych strat. Bez gwarancji, że uniknie ich w przyszłości.
    Na rynkach finansowych mówi się, że na tej samej zasadzie, jak zagrał Merrill Lynch z Bank of America - włoski UniCredit mógł przerzucić toksyczne aktywa do swej niemieckiej córki HVB. Jeśli więc włoski holding się rozpadnie i Niemcy będą musieli znacjonalizować HVB - obywatele niemieccy, a nie włoscy pokryją straty.
    Polska spółka-córka włoskiego UniCredit nie jest jedynym bankiem w Polsce, który posiada derywaty w pozycjach pozabilansowych. - Pekao SA nie jest bynajmniej pod tym względem liderem na polskim rynku - zapewniono nas nieoficjalnie w banku.
    Jeśli w tej sytuacji z ust prezesa Narodowego Banku Polskiego Marka Belki oraz szefa Komisji Nadzoru Finansowego Andrzeja Jakubiaka pada zapowiedź odkupienia banków-córek od ich zagranicznych banków-matek za pieniądze instytucji publicznych, trzeba przede wszystkim natychmiast sprawdzić, co się w tych bankach kryje. Nie można dopuścić, aby domniemani nabywcy, np. Narodowy Bank Polski, Bankowy Fundusz Gwarancyjny, PKO BP, PZU SA czy też OFE - kupili wraz z bankami udziały w stratach finansowych. Byłoby to równoznaczne z przeniesieniem kryzysu finansowego do Polski i obarczeniem stratami idącymi w setki miliardów euro polskich podatników, przedsiębiorców, depozytariuszy banków oraz emerytów. Populistyczne hasło "udomowienia" banków w wielu wypadkach może okazać się pułapką, która wprowadzi kryzys finansowy do naszych polskich domów.

    Rozliczyć kasyno
    O wiele korzystniejsze dla Polski niż przejmowanie w kryzysie całych banków będących w rękach zagranicznych jest pozwolenie na ich upadłość i przejęcie ich rynku przez polską instytucję bankową. Oczywiście przy pełnej gwarancji depozytów i pełnej odpowiedzialności zagranicznych central za wygenerowane straty.
    - Ustawa powinna pozwalać na niezwłoczny podział upadających banków, aby zdrowe części aktywów bankowych mogły być przejmowane przez PKO BP, resztą zaś powinien się zająć likwidator umiejscowiony w BGK, który występowałby do ich instytucji macierzystych o zrefundowanie strat. Inaczej może dojść do sytuacji, że przejmiemy za symboliczną złotówkę niewydolny bank, a potem na jego uzdrowienie będziemy musieli wyłożyć astronomiczne kwoty - wyjaśnia dr Cezary Mech.
    Wcześniej jednak nadzór musi zabezpieczyć polskie banki przed podrzucaniem im przez zagraniczne matki toksycznych aktywów do pozycji pozabilansowych. W przeciwnym razie przy upadłości nie będzie czego zbierać.
    Organem, który z ustawy jest uprawniony do sprawdzania kondycji finansowej banków w Polsce, jest Komisja Nadzoru Finansowego, która jednak w ocenie wielu ekspertów nie wykazuje dociekliwości, jakiej należałoby wymagać w dzisiejszych trudnych czasach. Dlatego "Nasz Dziennik" jako medium działające w interesie publicznym zwrócił się do Pekao SA oraz sześciu innych banków o stosowne informacje. Zapytaliśmy Pekao SA, jakiego typu kontrakty na derywaty mieszczą się we wspomnianym wykazie przesłanym do sądu i czy bank dokonuje ich wyceny do rynku (tj. według cen rynkowych) czy też własnych wewnętrznych modeli (co może zniekształcać wycenę). Analogiczne pytanie zadaliśmy też pozostałym bankom. Spytaliśmy również, jakie dotychczas straty poniósł bank na zakontraktowanych instrumentach pochodnych i jaka jest obecnie jego ekspozycja oraz ryzyko do rynku obligacji i walut europejskich oraz czy w ostatnim roku zażądano od banku dodatkowych zabezpieczeń kontraktów na derywatach. Odpowiedź, jaką otrzymaliśmy już z BRE Banku, jest wymijająca i nie została podpisana przez rzecznika Piotra Rutkowskiego, lecz przez pracownika biura prasowego.
    "Bank nie ujawnia tego typu danych. Nawiązując do sytuacji w sektorze, to w niedawnym publicznym oświadczeniu Commerzbank zapewnił, że nie ma zamiaru sprzedawać BRE Banku" - odpisał specjalista w zakresie PR Łukasz Myszka.

    Niepewnie jak w banku
    W odróżnieniu od BRE, należącego do niemieckiego Commerzbanku - BGŻ, pozostający w rękach holenderskiego Rabobanku, udzielił szerszej odpowiedzi.
    "Z uwagi na problem toksycznych opcji, który miał miejsce na polskim rynku bankowym w latach 2008-2009, bank zaostrzył politykę dotyczącą limitów kontrahentów instytucjonalnych" - napisała Aleksandra Myczkowska, rzecznik BGŻ. Bank limituje poziom transakcji z użyciem pochodnych do faktycznych potrzeb klienta, tak aby mógł on zabezpieczyć się przed ryzykiem finansowym wynikającym z podstawowej działalności (np. ryzyko kursowe w eksporcie i imporcie), ale bez wchodzenia w "nagą" spekulację. Ścisłe procedury ostrożnościowe i limity oparte na dyrektywie MiFID są stosowane przez BGŻ wobec klientów niefinansowych, którzy mogą nie orientować się w zawiłościach rynku finansowego.
    "Po kryzysie opcyjnym tego typu zdarzenia mają charakter incydentalny" - zapewniła Myczkowska. Dodała ponadto, że bank nie posiada rządowych ani korporacyjnych obligacji europejskich, a jego pozycja walutowa jest zamknięta. Bank BGŻ uspokaja, że zabezpieczenia pochodnych na rynku międzybankowym wymieniane są praktycznie codziennie, zarówno w jedną, jak i w drugą stronę, w zależności od wyceny instrumentów. Wreszcie najistotniejsza sprawa - wycena instrumentów. "Dla instrumentów, dla których ceny lub kursy są dostępne, takich jak papiery wartościowe czy kontrakty futures, stosujemy oczywiście ceny rynkowe. Pozostałe kontrakty wyceniane są przy pomocy modeli, ale z wykorzystaniem danych rynkowych takich jak kursy walutowe, stopy procentowe itp." - twierdzi rzecznik BGŻ. To najsłabszy punkt odpowiedzi, ponieważ jak tłumaczą ekonomiści, na tak rozhuśtanych rynkach jak obecnie żaden w praktyce model nie pozwala na wiarygodną wycenę, a zatem nie gwarantuje uniknięcia strat.
    Pozostałe odpowiedzi jeszcze nie nadeszły. Wiadomo skądinąd, że banki w Polsce mają ogromną ekspozycję (czyli są bardzo wrażliwe) na zmieniające się kursy walut, ponieważ w ubiegłych latach udzieliły ogromnej ilości kredytów hipotecznych w walutach obcych (franku szwajcarskim, euro, jenach), a także zaciągnęły idące w dziesiątki miliardów euro pożyczki w walutach obcych m.in. od spółek-matek. Dlatego zmuszone są zabezpieczać na bieżąco instrumentami pochodnymi astronomiczne ryzyko walutowe, a dla kredytów na zmienną stopę procentową - ryzyko stóp procentowych (na wypadek podniesienia stóp). Koszty zabezpieczeń potęgują się wraz z rozwojem kryzysu.
    Zanim decydenci zabiorą się za repolonizację banków, inicjatorzy tej akcji - Komisja Nadzoru Finansowego i Narodowy Bank Polski - muszą przeprowadzić rozpoznanie owej "terra incognita", czyli szczegółowy audyt w pozabilansowych pozycjach polskiego sektora bankowego - derywatach, gwarancjach, akredytywach i innych instrumentach - które mogą rodzić zobowiązania w sytuacji kryzysowej. Przyczyna parcia na repolonizację banków może być prozaiczna - zamiar bankowego lobby i sprzymierzonych z nim decydentów przerzucania tych zobowiązań na polskich podatników.

    Małgorzata Goss
    http://naszdziennik.pl/index.php?dat=20111122&typ=po&id=po27.txt
  • @Paweł Pelc
    "Dokładnie taki jak Pan proponuje przy bankach - odzyskanie kontroli i repolonizację PZU..."

    Nie czyta Pan komentowanego tekstu? Proszę zwrócić uwagę na wysokość ceny...
  • @Paweł Pelc
    "Dlaczego stanowiska Wiceprzewodniczącego KNF odpowiedzialnego za banki, a przy okazji byłego Generalnego Inspektora Nadzoru Bankowego nie uważa Pan za argument"

    Słowa? Urzędnika? Hmmm to nie dowód. Umowa prywatyzacyjna jest dowodem. A więc?
  • @ABCDE
    "Zanim decydenci zabiorą się za repolonizację banków, inicjatorzy tej akcji - Komisja Nadzoru Finansowego i Narodowy Bank Polski - muszą przeprowadzić rozpoznanie owej "terra incognita", czyli szczegółowy audyt w pozabilansowych pozycjach polskiego sektora bankowego - derywatach, gwarancjach, akredytywach i innych instrumentach - które mogą rodzić zobowiązania w sytuacji kryzysowej. Przyczyna parcia na repolonizację banków może być prozaiczna - zamiar bankowego lobby i sprzymierzonych z nim decydentów przerzucania tych zobowiązań na polskich podatników"

    Wniosek? Trzymanie w nich depozytów jest obarczone ryzykiem. Co dalej? Utrata płynności, upadłość, zbycie aktywów (np. portfela kredytów), utrata kapitału przez właścicieli.
  • @gnago
    "Czy potrafimy na odwrót?"

    To problem wyłącznie mentalny. Pewne ograniczenia w tym zakresie są... Do pokonania oczywiście :-)
  • greed is good
    Panie Tomaszu zapomniał Pan, że nie tak dawno Pan Prezydent RP podpisał nowelę ustawy o wsparciu finansowym banków i funduszy inwestycyjnych. Tym samym wszystkich nas, podatników RP zobligował do ratowania systemu działającego pod hasłem "greed is good" (chciwość jest dobra) zamiast ratować system ubezpieczeń społecznych czy społeczną służbę zdrowia. Ciekawe, dlaczego to na podatnika przerzuca się jako na osobę trzecią odpowiedzialność za ryzyko prowadzonej przez instytucje finansowe działalności gospodarczej obarczonej złymi inwestycjami. Proponuję, by w tych okolicznościach w drodze ustawy uchwalić zwolnienie podatników od spłaty zaciągniętych kredytów w wysokości 50% w ramach wsparcia finansowego.
  • @zbigniew
    "Tym samym wszystkich nas, podatników RP zobligował do ratowania systemu działającego pod hasłem "greed is good" (chciwość jest dobra) zamiast ratować system ubezpieczeń społecznych czy społeczną służbę zdrowia."

    Nie ufam, ani Komorowskiemu, ani Tuskowi, ani Belce.
    Probierzem intencji będzie cena...
  • tomasz
    cena jest znana - zwiększony wiek emerytalny, zamrozenie rent i emerytur, likwidacja dopłat do leków, zmniejszenie a właściwie likwidacja zasiłku pogrzebowego prowadząca prosto do krematorium.
  • @Tomasz Urbaś
    Mrzonki i naiwność nieziemska ;)
    Jednak banki deczko przyciśnie dyrektywa unijna której zaniechanie wdrożenia będzie nas kosztowało nielichą karę każdego dnia. Oczywiście nas podatników, ale pod naciskiem mediów PO może wreszcie ją wdroży. W szczegółach jej nie znam, ale jest to jakieś tam przykręcenie im śrubki o pół obrotu. Zwiększenie rezerw obowiązkowych, oraz ubezpieczenia byłoby zasadne. Dlaczego to podatnicy mają gwarantować depozyty do określonej sumy? A co mnie to k... obchodzi że barany macie depozyty w obcych bankach? Traćcie skoroście tak głupi. Te banki nie mają żywej gotówki nawet na 1/1000 lokat od zaraz. Wystarczy panika na rynku i nikt im nie pożyczy poza naszym kretyńskim NBP.

    Nie wierzę w operację przejęcia banków z korzyścią dla Polski. Znowu do tego dopłacimy strasznie, a kiedy te banki podniosą się... to znowu je jako utuczone.... PO sprywatyzuje.

    Orwellowski język może oznaczać że przejęcie tym banków z całym dobrodziejstwem TERAZ nam nieznanym... spowoduje iż wpadniemy jak Islandczycy, którzy też mieli taki nierząd zdrajców. Nacjonalizacja zadłużonych banków może być nieopłacalna, lepiej założyć nowe przez NBP. To samo było w Irlandii itd Zmusza się Suwerena żeby płacił za draństwa lodziarzy. Naród nie może odpowiadać za jakieś parszywe banki!!! Na dodatek prywatne!!!

    Kara śmierci powinna obowiązywać także bankierów. Zwykły zbrodniarz to przy nich jest ministrantem. Bankowość bardzo by się poprawiła po publicznym ścięciu co roku kilku prezesów, menadżerów itd najgorszych z najgorszych.
  • @andrzej61
    "Załóżmy na NE bank internetowy. Będzie polski. Hehehe!!!"

    Nie ma hehehe, bo taka idea od początku jest żywa, NE zakładali ludzie blisko banków, finansjery. Poza tym były też takie pomysły od blogerów, ALE mnie np zależy na banku non profit tzn działałby w ramach systemu nie zarabiał nic więcej ponad ustawowe minimum mafijne. To się może udać przy pilnowaniu jednak dobrej płynności, rezerw. Taki bank będzie miał wyjątkowo pod górkę, ryzyko na dużych transakcjach ogromne, lepiej skupić się na detalu, ciekawych usługach, patriotycznym, antysystemowym pijarze, jedyny taki bank, nE-bank

    Założenie kasy (w stylu SKOK-u Stefczyka) byłoby łatwizną i nie moglibyśmy emitować pieniędzy z powietrza :) a przecież o to chodzi. Szlak trafi resztę że tak sobie możemy zadrwić z systemu i wszystko będzie zgodne z prawem, to byłby pokaz w praktyce czym jest bankowość new world order. Jednym wielkim matrixem. Jeszcze jest opcja kasy zakładowej bezodsetkowej całkiem, ale wtedy blogerzy musieliby być zatrudnieni w NE, to dopiero numer. Prawnik musiałby to zbadać, czy to możliwe? Umowa o pracę jaka? Jeżeli o dzieło starczyłaby... z odprowadzaniem składki od zarobku.
  • @Tomasz Urbaś
    ad. 25.11.2011 21:55:22 czytam, ale doświadczenie PZU pokazuje czym to się kończy, warto poczytać choćby materiały z komisji badającej tę sprawę, jakie górnolotne pomysły padały jak puścić Euriko "w skarpetkach" i czym to się skończyło...
    proszę też zwócić uwagę na drobny szkopół - depozyty osób fizycznych są gwarantowane do 100.000 EUR przez polski BFG... zastosowanie proponowanych przez Pana metod to prosta droga do konieczności uruchomienia tych środków, czy naprawdę o to Panu chodzi?
    ad. 25.11.2011 21:56:42
    nie wiem jak Pan, ale ja dostępu do poufnych umów, w przeciwieństwie do powołanego wyżej urzędnika nie mam, to samo zresztą dotyczy zobowiązań wobec ówczesnego nadzoru bankowego...
  • @Antymaterialny
    Podzielam opinię o spiskowych celach kanalii new world order. Gdyby byli zacnymi patriotami, to byliby nimi także przed 2011 rokiem. To jest krok w stronę banku światowego. Cóż za okazja na przetasowanie i nacjonalizację słabizn zanim się je odda bestii pod globalny nadzór.

    A my dalej nie zorganizowani.

    Tomaszu zadam proste pytanie. Klubów Gazety Polskiej jest zdaje się 250, a ile jest klubów-oddziałów ruchu WiG? Ba... zorganizowanych struktur wszystkich sił bloku wyborczego jaki rzekomo próbujemy skupić na przyszłość po tegorocznej klęsce? Nic nie mamy? Nie podoba mi się to i źle nam to wróży. Nie chodzi tylko o kolejne wybory, ale o zwykłą zdolność do np zgromadzenia 100 tys ludzi żeby np wymusić delegalizację PZPN.

    Jeżeli mamy dokładać duże pieniądze do przejmowanych banków, to lepiej pozwolić im upaść i kupić dosłownie gołe ściany budynków. One już nie mają marki.
  • marek
    zgadzam się z Tobą, banki należy zostawić samemu sobie, tak jak to zrobiła Islandia. Natomiast nie nalezy iść drogą jaką wybrała Irlandia. A przy okazji to trzeba przypomnieć, że skutki i następstwa jakie są dziś naszym udziałem zostały zapoczątkowane w 1990 roku, czego wyraźnym dowodem jest zapis art.13 ustawy z dnia 28.07.1990r. o zmianie kodeksu cywilnego wprowadzający przywilej bankowy wyłączający możliwość dochodzenia wobec banków sądowej waloryzacji dotyczącej kredytów i kwot zdeponowanych na rachunkach bankowych. W sposób szczególny odczuwają to dziś ci, którzy pobrali kredyty denominowane lub indeksowane walutami obcymi.
  • @Tomasz Urbaś
    Przeczytałem tekst i komentarze.

    I nie mogę wyjść z podziwu dla debilności przeprowadzonego przez Pana rozumowania.
    Chodzi mi o jedno.
    Przy "prywatyzacji' banków, na których straciliśmy olbrzymie pieniądze, pracowali ci sami ludzie, którzy i obecnie są decydentami.
    Na jakiej podstawie teraz Pan twierdzi, że renacjonalizację przeprowadzą zgodnie z interesem Narodu?

    Generalnie: do tej pory uznawałem pańskie opracowania za wartościowe. Jak widzę - myliłem się. Nie jesteśmy po tej samej stronie.
  • @zbigniew
    "cena jest znana - zwiększony wiek emerytalny, zamrozenie rent i emerytur, likwidacja dopłat do leków, zmniejszenie a właściwie likwidacja zasiłku pogrzebowego prowadząca prosto do krematorium."

    Dla sfinansowania powyższych wydatków za wszelką (!) cenę władze i opozycja wysprzedali prawie wszystko... Nie dziwię się robią to dla siebie - pokolenie powojennego wyżu demograficznego, a później nei ich zmartwienie. Skrajny egoizm.
  • @Marek Kajdas
    "Nacjonalizacja zadłużonych banków może być nieopłacalna, lepiej założyć nowe przez NBP."

    To jedna z opcji.
  • @Paweł Pelc
    "doświadczenie PZU pokazuje czym to się kończy, warto poczytać choćby materiały z komisji badającej tę sprawę, jakie górnolotne pomysły padały jak puścić Euriko "w skarpetkach" i czym to się skończyło.."

    Edukować i zatrudniać tych speców od PZU nikt nie zamierza.

    "zastosowanie proponowanych przez Pana metod to prosta droga do konieczności uruchomienia tych środków, czy naprawdę o to Panu chodzi?"

    Istnieje wiele dróg. W mojej ocenie cackanie się z bankrutami do nich nie należy.

    "nie wiem jak Pan, ale ja dostępu do poufnych umów, w przeciwieństwie do powołanego wyżej urzędnika nie mam"

    Zatem nie ma Pan możliwości weryfikacji prawdziwości jego słów. Robił karierę w NBP za czasów Gronkiewicz-Waltz.
  • @Krzysztof J. Wojtas
    "Przy "prywatyzacji' banków, na których straciliśmy olbrzymie pieniądze, pracowali ci sami ludzie, którzy i obecnie są decydentami.
    Na jakiej podstawie teraz Pan twierdzi, że renacjonalizację przeprowadzą zgodnie z interesem Narodu?"

    A jednak nie wszystko Pan przeczytał, nawet w artykule...

    "Stawiamy tezę, że kupno banków komercyjnych w krytycznej sytuacji dla zachodnich właścicieli banków za cenę większą niż uzyskaną przez Polskę przy ich sprzedaży będzie w istocie formą pomocy dla zachodnich bankierów i zapewnienia im dodatkowego zysku. Jak zwykle dokonaną na grzbietach Polaków."

    Dalsza część artykułu traktuje kto i jak ma wpływ na obniżenie tej ceny. Oj, oj, oj ;-)
  • nadzór
    dyskusja o prywatyzacji banków jest rzeczywiście bezprzedmiotowa, gdyż praktycznie wszystkie zostały już dawno sprywatyzowane. Natomiast w sposób bardzo wyraźny wskazuje, że problemy związane z rolą banków polega na braku istnienia szczelnego nadzoru nad rynkiem finansowym prowadzonym przez KNF. Zgodnie z ustawą o nadzorze do zadań KNF nie należy sprawowanie nadzoru nad firmami ściśle powiązanymi kapitałowo i osobowo z bankami t.z.w. córkami, co umozliwia bankom za ich pośrednictwem dokonywanie czynności niekontrolowanych w zakresie transferów środków pieniężnych poza granice kraju. Jest to luka którą należałoby natychmiast zlikwidować, żeby nie obudzić się z przysłowiową ręką w nocniku.
  • pytanie
    A swoją drogą, czy nie zauważyliście, że wszystkie dyskusje związane z bankami sprowadzają się do jednego mianownika - oddłuzenie bogatego. Ciekawe, co by na to powiedział Solon?
  • @Tomasz Urbaś
    Przecież mechanizm jest oczywisty; ważne jak będzie przeprowadzany.

    Traktuję dyskusję - jako zachętę do przeprowadzenia operacji.
    A ta będzie już zrobiona "zgodnie z zasadami".

    PS. Podobny mechanizm zastosowano przy "tarczy antyrakietowej", co, niesie zagrożenia dla Polski i utratę suwerenności; najpierw miały być zabezpieczenia i pieniądze, a w końcowej fazie to my mieliśmy jeszcze za to zapłacić.

    Tu identycznie.
  • @Krzysztof J. Wojtas
    "Traktuję dyskusję - jako zachętę do przeprowadzenia operacji.
    A ta będzie już zrobiona "zgodnie z zasadami"."

    Ta konstatacja w istocie pozbawia sensu jakiekolwiek plany odrodzenia Polski. Bo przecież każdą z idei czy konkretnych pomysłów mogą przejąć oni, spieprzyć, skompromitować i nachapać się naszym kosztem.

    Mam odmienny paradygmat. Nie boję się myśleć. Nie boję się publikować. Nie boję się dyskutować. Nie boję się działać. I nie boję się ich :-)
  • @Tomasz Urbaś
    Niech Pan działa - jak będzie Pan decydentem; na razie "otwiera Pan drogę" tym, którzy czynią medialne przygotowania do hucpy za którą wszyscy zapłacimy.
  • @Krzysztof J. Wojtas
    Jeżeli Pan uważa tę tezę: "Niech Pan działa - jak będzie Pan decydentem" za słuszną to proszę zastosować ją najpierw do siebie i swojej publicystyki.

    Dziękuję za Pana radę, ale jest błędna i nie skorzystam z niej. Żadne dzieło kogokolwiek nie mogło by wówczas powstać.
  • @Tomasz Urbaś
    ..czy jest Pan w stanie oddać życie za głoszone idee? Czy poświeci się Pan dla Polski??

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930